Strona główna » Społeczność » WK Przewodnik » Tytuł Dziennikarza Medycznego Roku dla dziennikarki z Prawo.pl
A A A
Drukuj

Tytuł Dziennikarza Medycznego Roku dla dziennikarki z Prawo.pl

25.01.19

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska - redaktor prowadząca sekcję Zdrowie na portalu Prawo.pl została Dziennikarzem Medycznym Roku 2018 Stowarzyszenia Dziennikarzy dla Zdrowia w kategorii publicystyka internetowa.

articleImage: Tytuł Dziennikarza Medycznego Roku dla dziennikarki z Prawo.pl Źródło: wewnętrzne.

"Dziennikarz Medyczny Roku 2018" – jakie to uczucie być uhonorowanym takim tytułem za swoje artykuły internetowe?
Bardzo się cieszę z tej nagrody, zwłaszcza, że do tej pory przez kilkanaście lat byłam dziennikarzem papierowym.
Papierowym?
Tak - bo pracowałam w "Gazecie Wyborczej", a od dwóch lat piszę tylko do internetu.
Czy masz taki artykuł z 2018 roku, z którego szczególnie jesteś dumna?
Jest kilka artykułów, które trudno mi się pisało, ale które też sprawiają mi ogromną satysfakcję. Chodzi m.in. o tekst o tym, jakie skutki dla rynku farmaceutycznego może przynieść Brexit. Media głównie zajmują się skutkami ekonomicznymi i dla rynku pracy, a dla mnie zaskoczeniem było, że po Brexicie możemy mieć duży problem z lekami, zwłaszcza w onkologii i kardiologii, bo 20 procent leków, które są teraz sprzedawane na polskim rynku, pochodzi właśnie ze Zjednoczonego Królestwa.
Co jeszcze?
W serwisie Prawo.pl śledzę bieżące zmiany w legislacji, dlatego ważne dla mnie też są teksty, które mówią o ważnych zmianach w systemie ochrony zdrowia. Niedawno pisałam o tym, że dyrektorzy szpitali na masową skalę pod koniec 2018 r. i na początku 2019 r. zaczęli redukować liczbę łóżek w szpitalach. Poprosiłam o dane z siedmiu województw i okazało się, że tylko tam zgłoszono likwidację 1200 miejsc. Główny powód to wprowadzenie minimalnych norm zatrudnienia dla pielęgniarek i położnych. Musi być ich odpowiednia ilość w przeliczeniu na łóżka, stąd te redukcje.
Jaki z tego wniosek?
Ten tekst to przykład tego, że w ochronie zdrowia nic nie jest czarne lub białe. Z jednej strony to dobrze, że dochodzi do likwidacji łóżek w szpitalach, bo w Polsce mamy ich za dużo, dlatego średnie obłożenie wynosi 68 proc. Z drugiej strony jest jeszcze inne niebezpieczeństwo, gdy wszyscy zaczną likwidować łóżka bez koordynacji, wkrótce może się okazać, że nie mamy gdzie leczyć seniorów, których z roku na rok będzie nam przybywać w zawrotnym tempie.
Ogromną frajdę sprawiło mi pisanie tekstu o niepozornej rybce, danio pręgowanym, który zastępuje szczury, myszy i muszki w eksperymentach. Badania na rybce pomagają naukowcom zrozumieć m.in. mechanizmy ludzkich chorób nowotworowych, psychicznych, a nawet neurodegeneracyjnych. Danio przyczynił się już do wynalezienia związków chemicznych, które są testowane w badaniach klinicznych na chorych, np. na białaczkę, czerniaka czy epilepsję.
Gdzie zdobywałaś doświadczenie dziennikarskie?
Zaczynałam pracę w "Głosie Szczecińskim", później pracowałam w oddziale warszawskim "Gazety Wyborczej". To tam zaczęłam pisać o ochronie zdrowia. Później przez rok tworzyłam od podstaw serwis związany z profilaktyką zdrowotną w Polskiej Agencji Prasowej, a od roku pracuję w Wydawnictwie Wolters Kluwer Polska, gdzie tworzę i odpowiadam za dział Zdrowie w serwisie Prawo.pl.
Pamiętasz swój pierwszy artykuł?
Oczywiście.
O czym on był?
To była interwencja na list od Czytelnika. To były jeszcze czasy, gdy ludzie pisali papierowe listy do redakcji. Pani skarżyła się na to, że spółdzielnia wymieniła piony, ale tak rury poprowadziła, że w łazience nie dało się zamontować żadnej szafki. Miała plątaninę rur w łazience. Wyjaśniałam, kto zawinił. Z tego, co pamiętam, udało się jej pomóc. Spółdzielnia, po artykule w gazecie, jednak poprawiła te instalacje.
Z tego co mówisz wynika, że na początku swojej kariery wcale nie skupiałaś się tak jak teraz na tematyce zdrowotnej?
Nie. Zaczynałam w dziale miejskim w "Głosie Szczecińskim", gdzie pisałam o wszystkim, co interesuje Czytelników. Raz interweniowałam w spółdzielni w sprawie fuszerki remontowej, innym razem zajmowałam się tajemniczą historią związaną z tym, że w jednej pięknej wyremontowanej kamienicy nagle zaczęło coś stukać w nocy. Mieszkańcy napisali do gazety z prośbą o pomoc. Byli wykończeni, że od miesiąca, codziennie w środku nocy coś dudni. W rozwiązanie tej zagadki włączyła się nie tylko spółdzielnia, ale także straż miejska. A na końcu nawet Pan Dzielnicowy. U mnie w redakcji śmiali się, że prowadzę "Aferę stuk puk".
I jak? Udało się rozwikłać tę nocną aferę?
Rozwiązanie tej zagadki było niesamowite. Pan Dzielnicowy się poświęcił i spędził noc w tej kamienicy. Gdy zaczęło stukać, poszedł za odgłosem i odkrył skąd dochodzi dźwięk. Okazało się, że w jednym z lokali mieszkało dwóch braci. Jeden pracował w piekarni i wracał w środku nocy z pracy, a wtedy budził swojego brata, który nie mógł spać i wtedy brał hantle i leżał w łóżku i nimi ćwiczył bicepsy. Niestety, gdy nimi machał, za każdym razem uderzał w ścianę i to powodowało ten hałas, który nie dawał spać innym mieszkańcom. Wystarczyło odsunąć łóżko od ściany i tajemnicze odgłosy się skończyły.
A czemu ogólnie wybrałaś jednak w końcu akurat zagadnienia zdrowia, a nie np. podatki albo prawo pracy?
O tym, że piszę o ochronie zdrowia, zadecydował przypadek. Gdy przyszłam do pracy w "GW" okazało się, że nie ma kto pisać o zdrowiu. Seweryn Blumsztajn zaproponował, że może bym się za to zabrała. Na początku byłam przerażona, bo nic na ten temat nie wiedziałam. Ale z czasem połknęłam bakcyla.
Czy jest duża konkurencja w Twojej branży w tej konkretnie dziedzinie?
Jest wielu dziennikarzy zajmujących się ochroną zdrowia. Jedni piszą w mediach papierowych, inni w internetowych, a jeszcze kolejni w gazetach branżowych adresowanych np. do lekarzy czy pielęgniarek.
Tematy konkretnych artykułów same do Ciebie przychodzą czy specjalnie je wyszukujesz?
Różnie z tym bywa. Ponieważ piszę newsy, dlatego śledzę na bieżąco, co dzieje się w Sejmie i Senacie. Tam jest mnóstwo tematów, ale te najfajniejsze przychodzą zwykle przez przypadek, gdy zacznie się z kimś rozmawiać.
Czy masz swojego dziennikarskiego guru, mentora, kogoś kogo warto naśladować? Jeżeli tak – to kto nim jest...?
Z podziwem patrzę na wszystkich dziennikarzy piszących o zdrowiu w dziennikach. Wiem, że to ciężka, szybka praca. Ale nie mam swojego guru.
Dziennikarstwo i publicystyka internetowa zajmuje Ci cały dzień? Jak odpoczywasz w czasie wolnym? Jakie masz hobby?
Mam troje dzieci, więc czasu na hobby zostaje niewiele. Lubię czytać książki, zwłaszcza medyczne, ale także psychologiczne i biografie. Lubię też chodzić do kina, ale nie multipleksów, ale małych, studyjnych kin. Wychodzę z założenia, że im więcej stresów, tym więcej powinno być sportu, by spalić napięcie wynikające z pośpiechu i dlatego staram się chodzić na pilates lub zumbę, a gdy tylko pogoda na to pozwala jeżdżę na rowerze.
Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów zarówno zawodowych, jak i osobistych.

Jacek Górski 25.01.19
Zobacz wszystkie materiały pochodzące z: Wolters Kluwer Polska sp. z o.o.
Zapisz się na newsletter
Serwis Pomocy
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE